Chcesz wiedzieć, kiedy power speech naprawdę daje power i potrafi postawić cały zespół na nogi?
Tu masz odpowiedź bez ściemy — wprost o tym, co działa, co nie działa i kiedy takie power speech potrafi wykręcić kosmiczne efekty motywacyjne w zespole.
A teraz podnieście ręce i powtórzcie ze mną: Jesteśmy najlepsi! Jesteśmy super! Jesteśmy zwycięzcami! DAMY RADĘ!!!
Zapewne większość z nas kojarzy takie mowy motywacyjne, czy raczej ich parodie, bo to wdzięczny materiał dla kabaretów i stand uperów.
Nie da się ukryć – takie kiepskie frazesy średnio sprawdzały się nawet w latach 90., a dzisiaj wręcz proszą się o sparodiowanie.
I często to jedyne, do czego się nadaje źle przygotowany power speech.
A jeżeli zna się temat tylko z tej prześmiewczej strony, można wręcz zadać sobie pytanie:
Czy power speech w ogóle ma sens?
Pytanie jest oczywiście prowokacyjne; power speech ma sens, działa, jest znakomitym narzędziem wspierającym menedżera, budującym zaangażowanie i motywującym zespół.
W każdej, dosłownie w każdej organizacji na jakimś etapie pojawia się to samo, trudno dostrzegalne zagrożenie: rutyna.
Kiedy zaś menedżerowie orientują się, że zespół jest coraz bardziej zdystansowany, że gdzieś po drodze zgubił motywację, próbują przywrócić go z powrotem na tory zaangażowania.
To właśnie ten moment, kiedy potrzebny jest głos z zewnątrz – nawet jeśli ten głos powtórzy to samo, co mówią menedżerowie.
Trochę jak ciotka z daleka, która na rodzinnym spotkaniu mówi nastolatkowi: „Wiesz, dobre studia się przydają. Wiem, bo sama się o tym przekonałam”.
Nagle nastolatek oświadcza zdumionym rodzicom: „Ciocia ma rację, muszę już teraz pomyśleć nad wyborem kierunku”, chociaż kiedy miesiącami powtarzali mu to samo, zbywał ich machnięciem ręki.
Żeby dać impuls do zmiany, potrzebny był głos z zewnątrz. Głos, na który odbiorca komunikatu nie zdążył się uodpornić.
Czy mówca motywacyjny może w kilkadziesiąt minut zmienić kulturę organizacji?
Może, pod warunkiem że dobrze rozumie organizację i jej potrzeby.
Zadaniem mówcy nie jest przeprowadzenie w firmie rewolucyjnych zmian.
Istotne jest skupienie się na wybranych elementach, które pomogą zespołowi na nowo poczuć wiatr w żaglach, a liderom przypomną proste zasady związane z motywacją.
Dobry power speech musi być odpowiednio przygotowany – nie wystarczy zestaw standardowych motywacyjnych sloganów.
Nawet jeśli część tematów powtarza się w wielu firmach – a siłą rzeczy jest to nieuniknione – mówca zawsze musi poznać organizację, zrozumieć, do kogo mówi i jaki jest cel, który chce osiągnąć.
Dobrze, jeśli cel jest jeden, maksymalnie dwa. Im będzie ich więcej, tym słabszy osiągniemy efekt – siła mowy zostanie rozproszona na zbyt wiele obszarów.
Podtrzymać efekt
Główne hasło mowy motywacyjnej może dotyczyć różnych aspektów: współpracy w zespole, przestrzegania wartości (które teoretycznie wszyscy znają, ale przechodzą nad nimi do porządku), narzędzi motywacyjnych (kiedy power speech kierowany jest do liderów).
Ważne, by po spotkaniu taki cel został odpowiednio zagospodarowany.
Rolą organizacji jest, mówiąc metaforycznie, podsycanie żaru rozpalonego w ludziach przez mówcę.
Inaczej zespół może po jakimś czasie powrócić do starych ustawień – a tego właśnie nie chcemy.
Dobry power speech wsparty przez organizację sprawi, że ludzie będą przychodzili w poniedziałkowy poranek do pracy z tą samą energią, z jaką w piątek wychodzą do domu.
Do zapamiętania
• Power speech działa, gdy jest dobrze przygotowany; mówca musi rozumieć organizację, jej potrzeby i jasno określić cele wystąpienia.
• Motywujący głos z zewnątrz przełamuje rutynę i pomaga zespołowi odzyskać zaangażowanie.
• Skuteczność wymaga kontynuacji, inaczej zespół szybko wróci do starych nawyków.