Jak nie wypalić się w pracy, którą lubisz? O paradoksie zaangażowania

Na pewno znasz powiedzenie: „Znajdź pracę, która będzie twoją pasją, a nie przepracujesz więcej ani jednego dnia”.  

Powiedzenie jest prawdziwe, ale ta prawda ma też mniej znany i mniej przyjemny rewers. Jeśli bez reszty zaangażujesz się w pracę, oznacza to, że nigdy z niej nie wyjdziesz. Będzie z tobą podczas weekendowego wypadu za miasto, na wakacjach i na wywiadówce w szkole twoich dzieci. 

Bo przecież bez ciebie sobie nie poradzą. Bo na pewno właśnie teraz dzieje się coś złego. Bo jak nie dopilnujesz, to się nie zadzieje.

Angażujesz się na sto procent, bo praca jest dla ciebie wszystkim. I jesteś na najlepszej drodze do wypalenia zawodowego.

Najbardziej zaangażowani wypalają się najszybciej

To właśnie jest paradoks, który pojawia się w tytule tego artykułu. Jeżeli chcesz go uniknąć, nie możesz brać odpowiedzialności za wszystko. To trudne, jeżeli lubisz to, co robisz. Jeszcze trudniejsze, jeżeli twoja praca jest ważna. Ale konieczne.

Nie, wyniki nie zależą wyłącznie od ciebie. Na pewne aspekty nie masz wpływu, bo zależą od innych ludzi albo po prostu od tego, jak skonstruowany jest system organizacji. Albo, mówiąc metaforycznie, od chaosu wszechświata – bo zawsze może pojawić się nieoczekiwany czynnik, niezaplanowana zmienna, nieprzewidywalne zdarzenie. Coś, co sprawi, że poczujesz bezsilność – a to właśnie z poczucia bezsiły często wynika wypalenie. Najbardziej jaskrawym przykładem będzie praca lekarza czy ratownika medycznego, ale takie same mechanizmy występują z różnym natężeniem w wielu innych zawodach. 

Pozwól, by rzeczy po prostu się działy

Nie chodzi o popadanie w skrajności. Nie w tym rzecz, by powiedzieć sobie „Ok, skoro nie wszystko zależy ode mnie, to nie będę się przejmować niczym”. Chodzi o oddzielenie tego, na co masz wpływ i za co jesteś odpowiedzialny od tego, czego nie możesz zmienić. O zdjęcie sobie z ramion stresu spowodowanego braniem odpowiedzialności za absolutnie wszystko. 

W ten sposób nie tylko unikasz wypalenia – twoja praca staje się także bardziej efektywna. Widzisz wszystko ostrzej, a twój mózg podejmuje właściwe decyzje. Nie próbujesz rozwiązywać problemów, których nie możesz rozwiązać, bo nie leżą w twoich kompetencjach. Nie wpadasz w panikę, bo stało się coś, czemu i tak nie mogłeś zapobiec. 

Bo zawsze, bo nigdy, bo wszyscy…

Takie wyrażenia nazywane są wielkimi lub ogólnymi kwantyfikatorami. I są bardzo niebezpieczne, bo oznaczają, że generalizujemy jakieś zjawisko. Że wyolbrzymiamy sytuację. Jeśli zaczynasz myśleć w ten sposób, to jest odpowiedni moment, żeby się zatrzymać. Żeby powiedzieć sobie „stop” i zastanowić się, czy na pewno zawsze, na pewno wszyscy i na pewno nigdy. Być może problem jest po twojej stronie – może oczekujesz, że inni będą zaangażowani tak mocno, jak ty, będą tak samo odpowiedzialni, będą tak samo myśleć i działać. To pułapka – wszyscy jesteśmy różnymi, autonomicznymi osobami, ze swoimi własnymi nawykami, z własnym poziomem pryncypialności. A to oznacza, że ludzie wokół nas prawdopodobnie często będą się zachowywać inaczej, niż byśmy tego chcieli. 

Kiedy więc poczujesz rozgoryczenie, „bo nigdy, bo zawsze, bo wszyscy”, zatrzymaj się na moment i odetchnij. Nie podejmuj decyzji, kiedy jesteś zestresowany i przemęczony – w takich chwilach zawsze widzimy przed sobą czarny tunel bez wyjścia. 

Sukces (tak samo jak porażka) to nie tylko wypadkowa naszych działań, zaangażowania i umiejętności. Składa się nań wiele różnych czynników, z których tylko część zależy bezpośrednio od nas.

 Świat pełen jest mądrych, zaangażowanych i pracowitych ludzi, którym nie wszystko zawsze się udaje. Trzeba mieć tego świadomość i patrzeć obiektywnie – tylko wtedy będziemy mieć gwarancję, że nie spotka nas wypalenie. 

Sklep i wydarzenia